Ostatni koncept minionego stulecia albo pierwszy koncept XXI wieku. Zaprezentowany w 2000 r. na Międzynarodowym Salonie Samochodowym w Paryżu pojazd koncepcyjny Seata stanowił punkt przełomowy nie tylko dla tej fabryki, która w poszerzonym imperium Volkswagena miała być kuźnią niedrogich wozów o sportowej nucie, ale dla całej klasy średnich samochodów innych marek. Zaprojektowany przez Waltera de Silvę, jako zapowiedź tego, w jakim kierunku zmierzać będzie hiszpańska marka, był w swoim czasie sensacją. Dziś pozostały po nim westchnienia: jaka szkoda, że został zarzucony.Oczywiście – to nieprawda. Nieprawda, że po koncepcie de Silvy pozamiatano i koniec. Nie podjęto wprawdzie pod Barceloną seryjnej produkcji Salsy, nie powstają nawet jej jednostkowe egzemplarze, ale "duch Salsy" nie zaginął. Przecież to z tej koncepcji wyewoluował niebawem Leon nowej generacji oraz zupełnie nowy wóz – ALTEA. Później zaś charakterystyczne tłoczenia blach po Altei zastosowano w innych seatach, co najbardziej widoczne jest w najnowszej odsłonie Ibizy.
Jasne, Altei nie da się pomylić z Salsą. Bagażnik Altei nie otwiera się do połowy dachu na jednym wielkim zawiasie, a szyby boczne, inaczej niż w "koncepcie", mają ramki jak trzeba, ale podobieństwa "córki" do "matki" nie da się ukryć. Nawet mimo różnic w bebechach - Salsa to 2,8 l, 250 KM, napęd na cztery i 245 km/h do wyciągnięcia, Altea zaś to najwyżej 2 l, 100-200KM i 214 km/h maks. Napęd 4x4 tylko w wersji terenowej.
A nowy Leon? Ale to już inna bajka.
«««««
Seat Salsa, rok 2000

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz